Podczas filmowania nielegalnej pracy dzieci w kopalniach czy na plantacjach często spotykamy się z trudnościami: albo plantator nie chce się zgodzić na filmowanie albo politycy. Tu sytuacja była całkowicie odwrotna. Dyrektor, cała kadra nauczycieli czekali na nas – czekali na to, żeby opowiedzieć nam jak trudna jest sytuacja dzieci. Dzieci dostały nawet taką lalkę blondynkę i wiedziały, że przyjadę, żeby opowiedzieć ich historię.
Znając statystyki, że około 40 procent dzieci jest zaangażowanych w pracę na plantacjach zaczęłam od odwiedzin szkoły. I ten moment, w którym wszystkie dzieci (100%) w każdej klasie podnosiły ręce do góry deklarując, że pracują na plantacjach był naprawdę szokujący.
Zaraz potem odwiedziliśmy dzieci w ich domach: pytam Sammiego czy może pokazać mi gdzie śpi a on pokazuje mi kawałek betonu w kącie. Bo w tym jednym pokoju śpi 10 osób.
Kolejnym wstrząsem był głód. Rano dzieci pokładają się na ławkach, nie są w stanie się skupić i uczyć z głodu. Ożywienie następuje kiedy dostają tą jedną gałkę ryżu z sosem. I zaraz po posiłku ruszają do pracy. Szkoła jest biedna – piach na podłodze, rozwalone ławki, dziurawy dach – dofinansowanie z rządu starcza właśnie na taki symboliczny posiłek.
Dzieci mają jeden mundurek – po braciach czy sąsiadach i jeden strój do pracy. Jeden z chłopców Sammy miał skarpetki, które były tak dziurawe, że w zasadzie został z nich ściągacz wokół kostki.
A potem jeszcze dowiedzieliśmy się o tym, że Ci mali pracownicy nie mogą nawet pójść do lekarza czy szpitala, żeby ktoś opatrzył im rany. Rodziców nie stać na ubezpieczenie zdrowotne. Zgadnijcie ile kosztuje rocznie? Karta wstępu do szpitala równowartość niecałe 3 zł. Ale za leczenie trzeba dodatkowo zapłacić. Dlatego chodzą do szamana, czy rodzice leczą je naturalnymi sposobami. Przez długie gojenie ran dzieci opuszczają szkołę i pracę, więc ich sytuacja jeszcze się pogarsza.
Rodzice dzieci także pracują i od dziecka pracowali przy kakaowcu. Przez opuszczanie lekcji nie byli w stanie wyrwać się z błędnego kręgu ubóstwa.
W sezonie rodzice zarabiają maksymalnie 80 Cedi dziennie czyli około 25 zł. Dzieci dostają drobne na jedzenie, nie dostają ustalonej wypłaty.
Dlatego moim celem jest wsparcie programu odżywiania w szkole. Jeśli dzieci otrzymają pełnowartościowy posiłek nie będą musiały zarabiać na swoje jedzenie i będą mogły skupić się lekcjach. To pierwszy krok do szansy na lepszą przyszłość.
Dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą pomoc.
Marzena i Damian